[1] Po pierwsze, co do ustanowienia (constitutio). Naczynie podlega bowiem osądowi rzemieślnika. Wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi (Jr 18,4). Tak też i ukształtowanie ludzi podlega pod wyrok Boży, o którym mówi Psalm (99,3), sam nas stworzył, a nie my siebie. U Izajasza (45,9) zaś czytamy: czyż powie glina temu, co ją kształtuje: «Co robisz?». I niżej (Rz 9,20): Czyż może naczynie gliniane zapytać tego, kto je ulepił: «Dlaczego mnie takim uczyniłeś?». Stąd też wynika, że według woli Boskiego Rzemieślnika naczynia zostały różnorako ustanowione. 2 Tm 2,20: w wielkim domu znajdują się przecież nie tylko naczynia złote i srebrne, lecz również drewniane i gliniane. Skoro zaś błogosławiony Paweł został nazwany wyżej „naczyniem wybrania”, to to jakim był naczyniem, widać w słowach Syr 50,10: jakby naczynie szczerozłote, ozdobione wszelkim drogocennym kamieniem. Był więc naczyniem złotym – według blasku mądrości, o której rozumie się to, co mówi Rdz 2,12: a złoto owej krainy jest najlepsze, ponieważ, jak jest w innym miejscu, Prz 3,15: cenniejsza jest od wszelkich bogactw. Również błogosławiony Piotr daje o nim świadectwo, mówiąc, 2 P,15: jak to umiłowany nasz brat Paweł według danej mu mądrości napisał do was. [Naczyniem] zaś trwałym był z mocy miłości, o której mówi ostatni rozdział Pnp: jak śmierć potężna jest miłość. Dlatego sam też powiedział w Rz 8,38n: jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, itd. nie mogą nas odłączyć od miłości Boga. Ozdobiony był natomiast wszelkim drogocennym kamieniem, to znaczy wszystkimi cnotami, o których mówi w 1 Kor 3,12: jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, i tak dalej, oraz w 2 Kor 1,12: chlubą bowiem jest dla nas świadectwo naszego sumienia, bo w prostocie serca i szczerości wobec Boga, a nie według mądrości doczesnej, lecz według łaski Bożej postępowaliśmy na świecie. Jakie zatem było to naczynie widać również z tego, co zaprezentował: nauczał bowiem największych boskich tajemnic, które należą do mądrości, co widać w 1 Kor 2,6: mądrość głosimy pośród doskonałych, nakazywał miłość w sposób najwznioślejszy (1 Kor 13), pouczył ludzi o różnorodności cnót, jak w Kol 3,12: przyobleczcie się jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, w bogactwa miłosierdzia, i tak dalej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komentarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komentarz. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 stycznia 2012
25.1, "Vas electionis est mihi iste" Prolog Komentarza do Listu do Rzymian św. Tomasza z Akwinu
[1] Po pierwsze, co do ustanowienia (constitutio). Naczynie podlega bowiem osądowi rzemieślnika. Wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi (Jr 18,4). Tak też i ukształtowanie ludzi podlega pod wyrok Boży, o którym mówi Psalm (99,3), sam nas stworzył, a nie my siebie. U Izajasza (45,9) zaś czytamy: czyż powie glina temu, co ją kształtuje: «Co robisz?». I niżej (Rz 9,20): Czyż może naczynie gliniane zapytać tego, kto je ulepił: «Dlaczego mnie takim uczyniłeś?». Stąd też wynika, że według woli Boskiego Rzemieślnika naczynia zostały różnorako ustanowione. 2 Tm 2,20: w wielkim domu znajdują się przecież nie tylko naczynia złote i srebrne, lecz również drewniane i gliniane. Skoro zaś błogosławiony Paweł został nazwany wyżej „naczyniem wybrania”, to to jakim był naczyniem, widać w słowach Syr 50,10: jakby naczynie szczerozłote, ozdobione wszelkim drogocennym kamieniem. Był więc naczyniem złotym – według blasku mądrości, o której rozumie się to, co mówi Rdz 2,12: a złoto owej krainy jest najlepsze, ponieważ, jak jest w innym miejscu, Prz 3,15: cenniejsza jest od wszelkich bogactw. Również błogosławiony Piotr daje o nim świadectwo, mówiąc, 2 P,15: jak to umiłowany nasz brat Paweł według danej mu mądrości napisał do was. [Naczyniem] zaś trwałym był z mocy miłości, o której mówi ostatni rozdział Pnp: jak śmierć potężna jest miłość. Dlatego sam też powiedział w Rz 8,38n: jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, itd. nie mogą nas odłączyć od miłości Boga. Ozdobiony był natomiast wszelkim drogocennym kamieniem, to znaczy wszystkimi cnotami, o których mówi w 1 Kor 3,12: jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, i tak dalej, oraz w 2 Kor 1,12: chlubą bowiem jest dla nas świadectwo naszego sumienia, bo w prostocie serca i szczerości wobec Boga, a nie według mądrości doczesnej, lecz według łaski Bożej postępowaliśmy na świecie. Jakie zatem było to naczynie widać również z tego, co zaprezentował: nauczał bowiem największych boskich tajemnic, które należą do mądrości, co widać w 1 Kor 2,6: mądrość głosimy pośród doskonałych, nakazywał miłość w sposób najwznioślejszy (1 Kor 13), pouczył ludzi o różnorodności cnót, jak w Kol 3,12: przyobleczcie się jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, w bogactwa miłosierdzia, i tak dalej.
sobota, 14 stycznia 2012
15.1, oracja: II Niedziela po Objawieniu
Omnipotens sempiterne Deus, qui caelestia simul et terrena moderaris : supplicationes populi tui clementer exaudi; et pacem tuam nostris concede temporibus. Per Dominum.
Wszechmogący, wieczny Boże, który rządzisz równocześnie [sprawami] niebieskimi i ziemskimi : wysłuchaj łaskawie błagań Twego ludu; i udziel naszym czasom Twojego pokoju. Przez Pana.
Tę starą kolektę mamy w obu formach rytu rzymskiego (Mszał Pawła VI przewiduje ją na II Niedzielę Okresu Zwykłego).
Rozpoczęta klasycznym rzymskim Omnipotens sempiterne Deus, powołuje się w pierwszej części na prawdę o nieograniczonym panowaniu Boga jedynego - przypominając, że Jego rządy obejmują "równocześnie" niebo i ziemię, a więc wszystko, co stworzył. Użyty tu czasownik moderari nie jest najmocniejszym słowem, którego można było tu użyć, biorąc pod uwagę potęgę i bezpośredniość Bożych rządów nad wszystkim - co można by tym razem odczytać jako zaproszenie do zwrócenia uwagi na to, iż sprawczość Pana nie odbiera wszelkiej przyczynowości innym: zdolny i uprawniony do rządów absolutnych, Kyrios woli jednak wprowadzać w swe władztwo udział stworzeń.
W drugiej części oracja apeluje najpierw do Boga mocnym exaudi - zabiegając już nie tylko o to, aby przedstawiona prośba została usłyszana, ale by była wysłuchana, czyli spełniona. Z tym, że prośba ta jest błaganiem ludu Bożego, a błagający co prawda apeluje usilnie, lecz spodziewa się, że wysłuchanie tej prośby będzie objawem łagodności Adresata. Nie chodzi więc o coś, co się "należy", lecz coś, co możemy uzyskać dzięki dobroci, a mimo naszych braków.
Ostatnia fraza oracji, ukonkretniająca przedkładaną prośbę, mówi o pokoju dla "naszych czasów". Nie pomylmy się jednak, sprowadzając ją do "prośby o pokój w świecie". W tej prośbie wyraźnie zaznaczono, iż chodzi o pokój Boży - czyli o ten pokój, który Pan daje, nie tak jak daje świat.
piątek, 13 stycznia 2012
13.1 - Oracja Wspomnienia Chrztu Pańskiego
Deus, cuius Unigenitus in substantia nostrae carnis apparuit : praesta, quaesumus; ut per eum, quem similem nobis foris agnovimus, intus reformari mereamur : Qui tecum.
Boże, którego Jednorodzony ukazał się w substancji naszego ciała : daj, prosimy, abyśmy zasłużyli na to, by zostać wewnętrznie przekształceni przez Tego, którego poznaliśmy zewnętrznie
jako nam podobnego :
Który z Tobą.
jako nam podobnego :
Który z Tobą.
Oto oracja, która od wieków, począwszy od Sakramentarza z Gellone, zawsze była kolektą w dniu Oktawy Epifanii. Stąd tak silne nawiązanie do ogólniej ujętego faktu Epifanii - "ukazania się w substancji naszego ciała" - bez osobnego odniesienia do tajemnicy Chrztu Pańskiego, która co prawda jest od dawien dawna związana z Oktawą, ale formalnie otrzymała na Zachodzie osobne święto w tym dniu dopiero w 1955 roku. Ustanawiając Wspomnienie Chrztu Pańskiego, Pius XII zachował tradycyjną orację - natomiast w 1969 roku, przenosząc święto Chrztu Pańskiego na nieco inny termin, Paweł VI wyposażył je w nową kolektę.
Oracja Deus, cuius Unigenitus jest prośbą niebywale bogatą w teologię - i to zarówno tę dotyczącą misterium Boga, jak i misterium uświęcenia człowieka. To pierwsze zostaje przywołane w pierwszej części modlitwy, w postaci najkrótszego streszczenia drogi Syna z łona Ojca do ukazania się człowiekowi - niewątpliwie jako racja, na której buduje się cały dynamizm następującej prośby, pełnej nadziei sięgającej tym razem bardzo głęboko.
Prosimy o łaskę wewnętrznego przekształcenia - a dokładnie mówiąc o to, aby łaska pozwoliła nam wejść w to przekształcenie (tak by to trzeba ująć, zważywszy słowo mereamur, opisujące jakiś udział człowieka - nie tyle zasługę w sensie ścisłym, ile zasługę jako udział w planie Bożym). I w tym miejscu nasza modlitwa posługuje się pewną zgrabną proporcją, między tym, co zewnętrzne, i tym, co wewnętrzne: odnosimy się najpierw do tego, że "zewnętrznie" poznaliśmy Syna Bożego jako "podobnego nam" - aby wydobyć z tego już bezpośredni motyw pragnienia, aby On sam przekształcił nas wewnętrznie.
Można by już tylko dodać, że podobieństwo Jego do nas jakby pozwoliło nam odważyć się prosić Boga o upodobnienie nas do Niego.
niedziela, 8 stycznia 2012
8.1: Oracja I Niedzieli po Objawieniu
Prosimy, Panie, towarzysz niebieską łaskawością pragnieniom błagającego ludu - aby widzieli, co należy czynić, i wzmacniali się do wypełniania tego, co zobaczyli. Przez Pana.
Vota, quaesumus, Domine, supplicantis populi caelesti pietate prosequere : ut et, quae agenda sunt, videant, et ad implenda, quae viderint, convalescant. Per Dominum.
Komentarz:
Oracja ta nie pojawia się co prawda w źródłach najstarszych - jednak jest bardzo dawna, jej istnienie jest poświadczone od VIII w. (tzw. Sakramentarz Praski), i od tego czasu spotykamy ją w szeregu sakramentarzy średniowiecznych, z których przeszła do Mszału Kurii, następnie do Mszału Rzymskiego. W XX wieku kolekta ta została w pewnym sensie zdegradowana: najpierw w 1921 Benedykt XV przypisał do Niedzieli po Objawieniu święto Świętej Rodziny z jego własnymi modlitwami; natomiast w Mszale Pawła VI oracja ta została co prawda zachowana na pierwszy tydzień Okresu Zwykłego - ale także nie odmawia się jej w niedzielę, która stała się Niedzielą Chrztu Pańskiego, posiadającą własne teksty. Obecnie zatem ta "niedzielna" oracja odmawiana jest, w obu formach rytu rzymskiego, jedynie w dni powszednie (wyjąwszy kalendarze partykularne np. niektórych opactw benedyktyńskich).
W pierwszej części oracji pada mocny akcent na potrzebę "towarzyszenia" Bożej opieki względem pragnień ludzkich. Dokładnie mówiąc - trzeba powiedzieć, że chodzi o "pragnienia błagającego ludu". Jeśli czytać to ściśle, otrzymujemy podpowiedź, że modlitwa Kościoła prosi o opiekę nad pragnieniami już podwójnie uformowanymi: są one jakoś wspólne (gdyż chodzi o lud, a nie pojedyncze życzenia), a ponadto wyrażane z pozycji uniżenia względem Pana (są błaganiami). Możemy się domyślać, że zatem samo istnienie tych pragnień jest już skutkiem Łaski, bezpośrednim lub pośrednim. Łączy się to harmonijnie z katolickim przeświadczeniem, że Łaska nie tylko wspiera - lub: towarzyszy - lecz i uprzedza to, cokolwiek dobrego pomyślimy lub uczynimy.
Pozostaje jednak kwestia pewnych skutków - których w oracji oczekuje się po towarzyszącym wpływie ojcowskiej dobroci Boga. Mówi o nich część druga naszej modlitwy, układając je w swoistą zależność.
Chodzi więc najpierw o to, aby ci, którzy należą do błagającego ludu, "zobaczyli, co należy czynić". Możemy zapytać: czyżby dotąd nie ujrzeli? A jeśli nie ujrzeli, to skąd wzięły się ich, już istniejące, zbożne pragnienia? Wytłumaczmy to tak, że o ile w pierwszej części chodzi o pewną ogólną dyspozycję - synowską - do "chcenia dobrze", o tyle w części drugiej przechodzimy do ich konkretyzacji. Zresztą o ile na początku mowa jest o "błagającym ludzie", o tyle w części drugiej modlitwa zaczyna używać liczby mnogiej, jakby podpowiadając, że ma już na uwadze poszczególnych członków tego ludu. Wchodzimy i w konkret, i w sytuacje szczegółowe życia każdego z nas - a więc i w przejście od dobrych pragnień do widzenia tego, "co należy uczynić", tu i teraz, w moich uwarunkowaniach. Do tego niezbędne jest funkcjonowanie cnoty roztropności ("woźnicy cnót), w tym wypadku także tej nadprzyrodzonej oraz daru rady.
Nie dość jednak zobaczyć. Już to jest łaską - ale potrzeba jeszcze sprawności, aby to, co jako nasze zadanie ujrzeliśmy, było w zasięgu realizacji. Od naszej strony jest to zależne od praktycznej mocy wewnętrznej. Używając słowa convalescant, modlitwa zdaje się sugerować, że do wypełnienia tego, co - dzięki Łasce - zobaczyliśmy, potrzeba nie tyle może nawet tężyzny atletów, lecz zdrowia ludzi normalnych, "dobrze się mających". Istotnie, chodzi przecież o modlitwę całego ludu, z małymi i wielkimi - każdy ma coś do zrobienia i nawet do rzeczy małych potrzebuje zdrowia duszy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
